Z ostatniej chwili

Kapelan częstochowskiej Policji po 30 latach odszedł na emeryturę

2020-07-31 11:33:11 informacje
img

W 30. rocznicę powstania Policji na emeryturę odszedł kapelan częstochowskiej policji ks. Lucjan Nowakowski. Od października 1990 r. służył duchowym wsparciem policjantom, pracownikom cywilnym i ich rodzinom. Dbał o podtrzymywanie policyjnych wartości i tradycji, aktywnie uczestnicząc w organizowanych uroczystościach. Szczególną opieką otaczał osoby, które potrzebowały pomocy lub znalazły się w trudnej sytuacji życiowej, bez względu na wyznanie - informuje częstochowska Policja.

Pierwsi kapelani w Policji Państwowej zostali powołani do pełnienia posługi duszpasterskiej w 1921 r. Ówczesny Komendant główny Władysław Henszel zwrócił się do komendantów okręgowych, aby w porozumieniu z lokalnymi władzami kościelnymi zapewnili duszpasterstwo w podległych jednostkach. Policyjny kapelan miał się opiekować funkcjonariuszami - katolikami, nieść na żądanie posługę religijną zgodnie z przepisami Kościoła Katolickiego, uczestniczyć w poświęceniu budynków, instytucji czy sztandarów. W latach 1952–1989, w okresie PRL-u kapelani Policji Państwowej zostali odsunięci od pełnienia posługi. Dopiero przemiany, jakie nastąpiły po 1989 r., spowodowały ponowne powołanie diecezjalnych duszpasterzy Policji.

Ksiądz Kapelan Lucjan Nowakowski został wyświęcony do posługiwania duchownego 18 maja 1975 r. w Częstochowie. Jesienią 1989 r. uczestniczył w spotkaniu przedstawicieli niezależnego ruchu związkowego na Jasnej Górze, podczas którego zaplanowano nadanie sztandaru Policji Garnizonu Częstochowskiego. W sierpniu 1990 r. odbyła się I Ogólnopolska Pielgrzymka Policjantów na Jasną Górę połączona z uroczystą mszą świętą, podczas której ówczesnej Komendzie Wojewódzkiej w Częstochowie nadano sztandar. 1 października 1990 r. ks. Lucjan Nowakowski został kapelanem częstochowskiego garnizonu.

Przez 30 lat służby w „policyjnej sutannie” wiele się zmieniło. Zaczynając od modernizacji jednostek policji, po wyposażenie i sprzęt, jakim teraz dysponują częstochowscy stróże prawa. Na przestrzeni lat zmienili się też sami policjanci. Obecne pokolenie różni się od tego, które pamięta z lat 90. - Pamiętam wielu pracoholików, którzy potrafili do nocy siedzieć w swoich pokojach i odręcznie albo na maszynie sporządzać dokumentację do akt jakiejś sprawy. Pamiętam wszystkie radosne wydarzenia - w tym chrzty dorosłych i śluby par policyjnych, w których uczestniczyłem, ale pamiętam też te najtragiczniejsze, gdy uczestniczyłem w pożegnaniach zmarłych stróżów prawa. Przez wiele lat towarzyszyłem policjantom i patrzyłem, jak wielu zdolnych ludzi rozwija się, zdobywając kolejne szczeble kariery. Towarzyszenie temu było piękne - wspomina. 

Ksiądz Lucjan nigdy nie szukał rozgłosu wokół swojej osoby, uważając, że jego służba w policji powinna być dyskretna, by nikomu się nie narzucać i służyć tym, którzy tego chcą. - Nie żałuję swojego wyboru. To na pewno inny rodzaj posługi, niż wybrali moi koledzy pracujący na parafiach czy rozwijający swoją działalność naukową. Na początku, wchodząc w to środowisko, musiałem zdobyć zaufanie policjantów. Odbywałem wiele rozmów z policjantami podczas licznych uroczystości, poznawałem ich rodziny, które bardzo chętnie w nich uczestniczyły. Zdarzało się nawet, że angażowany byłem do różnego rodzaju akcji profilaktycznych organizowanych przez ruch drogowy, czasem też wyjeżdżałem w patrol podczas zabezpieczenia największych pielgrzymek na Jasną Górę. To były niezapomniane chwile - mówi z sentymentem. Na emeryturze ma zamiar poświęcić się pomocy potrzebującym oraz zająć się pisaniem powieści.

Page generated in 0.0146 seconds.