Z ostatniej chwili

Paleta i galop

2020-07-29 22:29:53 informacje
img

Częstochowianka Sylwia Heinrich od dziecka była zafascynowana końmi. Zaczęła realizować swoją pasję jako uczennica szkoły podstawowej od rysowania ich sylwetek, wkrótce rozpoczęła też naukę w szkółce jeździeckiej ówczesnego klubu TKKF „Pegaz” na częstochowskim Mirowie. Okazała się być bardzo uzdolniona w obu kierunkach. Sport jeździecki jednak tak bardzo ją pochłonął, że próby twórczości plastycznej odeszły na dalszy plan. Okazało się jednak, że nie na zawsze, uśpiona pasja malarska wróciła po latach... 
Sylwia najpierw została jedną ze znanych i liczących się w Polsce zawodniczek oraz, nieco później, także trenerką swojej ukochanej dyscypliny jeździectwa, jaką jest ujeżdżenie, znane również jako dresaż. Cały czas trenuje sama i szkoli zawodników, lecz w ubiegłym roku wróciła także do pasji artystycznej, która na samym początku towarzyszyła jej przyjaźni z końmi.
- Dzisiaj są tak naprawdę moje urodziny, gdyż urodziłam się jako artystka - powiedziała z dobrze znanym jej przyjaciołom humorem i wdziękiem do licznie zgromadzonych gości pierwszego swojego wernisażu, który odbył się w piątek 24 lipca w galerii Związku Polskich Artystów Plastyków w Częstochowie (III Aleja 57). Trenerka i malarka zaprezentowała kilkanaście portretów koni wykonanych w technice olejnej, akrylowej oraz w pastelu z akrylem. Na dwóch obrazach pojawiły się postaci ludzkie oraz rasowe charty, które w malarstwie minionych epok często towarzyszyły jeźdźcom. 
Sylwia Heinrich planuje malować coraz więcej portretów koni i towarzyszących im ludzi oraz - jak zapewniała - stawać się tak dobrą malarką, jak była zawodniczką i trenerem. Tego też gorąco życzyło autorce wystawy kilkudziesięciu obecnych na niej sympatyków jej twórczości, z których większość pochodziła właśnie ze wszystkich pokoleń środowiska jeździeckiego Częstochowy i okolic.

Joanna Tomczyńska 
(klubowa koleżanka Sylwii z początku jej końskiej przygody)

Fot. Dariusz Goliszek

Page generated in 0.0137 seconds.